Czy druk 3D stoi na krawędzi przełomu giełdowego?

Jeszcze kilka lat temu wielu przewidywało, że wkrótce w każdym domu stanie drukarka 3D. Od takich przewidywań minęło już trochę czasu, a druk 3D dla przeciętnego konsumenta wciąż często jest czymś niemalże abstrakcyjnym. Czy w takim razie oznacza to porażkę tej technologii? Wręcz przeciwnie. Co więcej, według przewidywań Forbesa być może stoimy na krawędzi przełomu w sektorze druku  3D.

Spektakularny krach bańki internetowej

Żeby zrozumieć dlaczego analitycy finansowi oczekują gwałtownego wzrostu wartości akcji firm związanych z drukiem 3D, warto cofnąć się do tak zwanej “bańki internetowej”. W latach 1996-2000 NASDAQ – nowojorska giełda papierów wartościowych zanotowała wzrosty rzędu 380%. Radość inwestorów nie trwała jednak długo, ponieważ niedługo potem akcje spadły o ponad 80%.

Jeśli jednak spojrzymy na nieco szerszy zakres dat to obraz ulega znaczącej zmianie:

Po początkowym ogromnym spadku, ceny akcji notowanych na NASDAQ powoli i w miarę systematycznie rosły. Przez ostatnie 15 lat zyski osiągnięte na akcjach firm technologicznych sięgają aż 30 000%. Firmy takie jak Apple czy Amazon to, w tym momencie, jedne z największych firm obecnych na giełdach na całym świecie. Akcje kupione po upadku bańki internetowej dzisiaj przyniosłyby zyski rzędu kolejno ponad 20 000% oraz ponad 30 000%.

Spektakularny krach akcji notowanych na NASDAQ nie jest czymś niezwykłym w świecie giełdowym. Spółki działające w obszarze innowacji dysruptywnych mają tendencje do ogromnych skoków w wartości giełdowej. Dzieje się tak ponieważ firmy te potencjalnie mogą całkowicie zmienić dotychczasowy status quo. Gwałtowny spadek wartości akcji poprzedzony równie spektakularnym wzrostem obserwowany jest często, gdy dana  technologia nie trafi na swój “prime-time”.

Czytaj też: W służbie historii, czyli jak druk 3D może nam pomóc zachować przeszłość

Przełom w druku 3D?

Jeśli spojrzymy teraz na akcje największej firmy zajmującej się drukiem 3D – 3D Systems, to możemy zaobserwować pewną analogię do wykresów opisujących NASDAQ w latach 90. W przeciągu zaledwie dwóch lat wartość spółki wzrosła o 900%. Jednak 3D Systems straciło na wartości równie szybko.

W 2012 magazyn The Economist ochrzcił druk 3D mianem kolejnej rewolucji industrialnej, a wielu zapowiadało, że wkrótce drukarka 3D stanie w każdym domu, a my będziemy drukować wszystko czego nam w danym momencie potrzeba. Ta wizja rozwoju druku 3D była sprytnym chwytem marketingowym, jednak w dłuższej perspektywie czasu jest ona nierealizowalna. Nie znaczy to jednak, że technologia druku 3D jest bezużyteczna czy przereklamowana. Kluczem jest spojrzenie na odpowiedniego konsumenta.

Ogromny wpływ druku 3D i zmiany jakie on za sobą niesie widać przede wszystkim w przemyśle.

Dwaj giganci przemysłu lotniczego – Airbus oraz Boeing z powodzeniem stosują druk 3D przy produkcji swoich samolotów. Pozwala im to nie tylko na redukcję wagi maszyn, ale też i daje ogromne oszczędności przy zachowaniu niezbędnej precyzji. Drukowane części są, w wielu przypadkach, dużo tańsze w produkcji. Ponadto technologia umożliwia otrzymanie niespotykanych geometrii, które wymagałyby ogromnych nakładów pracy przy wytwarzaniu tradycyjnym, a często byłyby nawet nieosiągalne.

>>> Czy leci z nami druk 3D? Airbus znów pokazuje jak oszczędzać, nie tracąc na jakości!

Wohlers Associates szacuje wartość rynku druku 3D na 7,33 miliarda dolarów. Jest to prawie dwa razy więcej niż w 2014. A jednak ceny akcji pozostają poniżej ich wartości z 2014. Z kolei Boston Consulting Group przewiduje wzrost wartości rynku nawet do 15 miliardów dolarów w przeciągu następnych dwóch lat. Jest to jeden z wielu powodów dla których analitycy finansowi są skłonni przyrównać inwestycje w spółki związane z drukiem 3D do zakupu akcji Microsoftu czy Apple w 2002 roku.

Źródła: www.fabbaloo.com www.forbes.com

Tags: